Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rybnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rybnik. Pokaż wszystkie posty

19 sie 2015

RYBNIK - Dworzec ( stacja ) PKP "RYBNIK - PARUSZOWIEC"

Zdjęcia wykonano: 18.08.2015
Atrakcyjność obiektu: rewelacyjna
Dostępność: ogólnodostępny 
Informacje dodatkowe: Obiekt ogólnodostępny, do dnia dzisiejszego zatrzymują się na nim pociągi. 




Rybnik Paruszowiec – Dworzec kolejowy w Rybniku w dzielnicy Paruszowiec-Piaski. Znajduje się na wysokości 247 m n.p.m..



Przystanek otwarto 16 lipca 1912 wraz z otwarciem odcinka Rybnik - Leszczyny linii kolejowej Katowice Ligota – Nędza stworzonej przez Pruskie koleje państwowe. Korzystali z niego pracownicy nieistniejących już zakładów mięsnych, pobliskiej mleczarni oraz Huty Silesia. Budynek dworca od wielu lat ulega dewastacji. Pod koniec roku 2014 miał zacząć się jego remont (wart 450 tys. złotych), jednak zwycięska w przetargu firma zrezygnowała.

Od 9 grudnia 2012 stacja jest wykorzystywana na liniach spółki Koleje Śląskie: S7 (Katowice - Racibórz) i S71 (Katowice - Wodzisław Śląski)










W roku 2009 super film na temat dworca zmontował kolega Fiorekolej. Dziękuję za ponownie dodanie filmu i zgodę na jego publikacje na Naszym blogu. 








Aktualnie dworzec przechodzi niby remont który niestety polega na wyburzeniu większości budynku co potwierdzają słowa specjalisty z biura prasowego.

"....... Już za niedługo dworzec kolejowy w Rybniku-Paruszowcu przestanie straszyć rybniczan. Jak informuje Aleksandra Dąbek - starszy specjalista z biura prasowego PKP S.A., wykonawca remontu wszedł na plac budowy pod koniec lipca. - Zakres prac obejmuje m.in. wyburzenie skrajnych części obiektu (przy zachowaniu części stanowiącej zadaszenie nad schodami oraz budowę poczekalni dla podróżnych), remont zabytkowego wejścia głównego od ul. Mikołowskiej oraz wykonanie nowego oświetlenia wejścia - mówi Aleksandra Dąbek. Koszt remontu to około 450 tys. złotych netto. "
Cytat rybnik.com.pl

Tuż po tym jak wykonawca PKP S.A. zakończy prace, na teren dworca wejdą Polskie Linie Kolejowe. - PKP PLK przystąpi do naprawy powierzchni ścian przejścia pod torami, zabudowy nowej posadzki na schodach i w przejściu oraz do odnowienia tynków wewnątrz przejścia - wyjaśnia Jacek Karniewski z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Na terenie dworca jest jeszcze spokojnie - wykonawca przygotowuje się do remontu. Prace mają zostać sfinalizowane do końca bieżącego roku. ......

Zakres prac obejmuje również częściową rozbiórkę nieużytkowanych części budynku dworca położonych na peronie od strony południowo-zachodniej oraz północno-wschodniej.
Cytat rynek-kolejowy.pl

Pozostaje mi wierzyć że jednak budynek mimo wyburzania 
ZOSTANIE ODBUDOWANY W CAŁOŚCI I PRZYWRÓCONY DLA PODRÓŻNYCH. 


AKTUALNIE BUDYNEK PREZENTUJE SIĘ TAK 




15 lip 2015

RYBNIK - D.H "DOMUS"

Na otwarcie przyszły tłumy. Mieszkańcy Rybnika całymi rodzinami, często w odświętnych strojach zjeżdżali do największego sklepu w powiecie rybnickim, by podziwiać asortyment. Te meblościanki, stoliczki i małżeńskie łoża budziły zachwyt. A każdy mały Janek czy Krzysiu marzył, by na urodziny albo pod choinkę dostać konika na biegunach, który stanowił element dekoracji. W wielu domach do dzisiaj zachowały się potężne, przywożone z NRD meblościanki młodzieżowe, które najczęściej zajmowały całe ściany w pokojach dziecięcych. Za kilka dni minie dokładnie 37 lat od momentu, kiedy pierwsi klienci po raz pierwszy przekroczyli próg domu handlowego Domus. 


Pawilon, który stał się jedną z wizytówek miasta, przetrwał blisko cztery dekady. Właśnie rozpoczęto jego wyburzanie. Teren przylegający do Domusu oraz sam pawilon kupił inwestor, który na terenie parku sąsiadującego z domem handlowym chce postawić market, a sam Domus planuje zburzyć i na jego miejscu wybudować nową, niewielką galerię handlowo-usługową. - Inwestycja ma się zakończyć do końca 2016 roku - mówi Damian Góral, przedstawiciel inwestora, czyli firmy pani Barbary Żurek. Wraz ze starymi murami Domusu zniknie kawałek historii naszego miasta.

- Trochę szkoda, bo w Domusie ludzie w moim wieku kupowali swoje pierwsze meble do wymarzonego mieszkania na Nowinach. Ale powiedzmy sobie szczerze… budynek nie jest najładniejszy jak na dzisiejsze czasy. Taki niewykorzystany klocek. Kiedyś obiekt tętnił życiem, ludzie biegali między piętrami, a teraz … Tylko na parterze jeszcze można coś kupić, reszta zamknięta na cztery spusty - mówi nam Konrad Jasiczek, mieszkaniec pobliskiego osiedla.

Z protokołów sesji Miejskiej Rady Narodowej wynika, że Domus, pawilon meblowy o powierzchni 6400 metrów kwadratowych, powstać miał już w 1976 roku. Oddanie do użytku przewidziano jednak na jesień 1977 roku. Do takich materiałów dotarła Ewa Kulik, historyczka, autorka książki o historii dzielnic Maroko-Nowiny oraz Smolna, wydanej właśnie przez Muzeum w Rybniku.

- Otwarcie pawilonu wywołało spore zamieszanie, bo też był to jedyny tak duży sklep meblowy w powiecie rybnickim. Wówczas większość sklepów mieściła się w domach prywatnych. Spółdzielnie, takie jak "Społem", musiały przede wszystkim za ich wynajęcie płacić czynsz, a poza tym pomieszczenia sklepowe były zazwyczaj małe - mówi Ewa Kulik. Budową giganta powstającego przy ulicy Zebrzydowickiej interesowali się nie tylko mieszkańcy, ale i włodarze Rybnika. - To była jak na ówczesne czasy wielka inwestycja, która budziła spore emocje. W mediach budowie poświęcano sporo miejsca, a Miejska Rada Narodowa często na ten temat dyskutowała. W protokołach z jej posiedzeń są wzmianki o relacjach z budowy - dodaje Ewa Kulik.


W pierwszych tygodniach od otwarcia do Domusu zaglądały tłumy. Panowie w eleganckich spodniach, pod krawatami, panie wyciągały z szafy najlepsze kostiumy. Wszyscy podziwiali potężne meblościanki, naprzeciwko których ustawiano rozkładane kanapy, stoliki kawowe. Wszystko wyglądało jak wymarzony pokój gościnny rodziny mieszkającej na pobliskich osiedlach




- Na parterze można było dostać meble kuchenne, a na piętrze meble stanowiące wyposażenie pokoi. Pamiętam, bo wraz z żoną, na początku lat 80. właśnie w Domusie, kupowaliśmy meble do naszego mieszkania, które w 1981 roku dostaliśmy na ul. Wandy na Nowinach - wspomina Marian Fojcik, mieszkaniec Rybnika. - To był sklep, w którym można było kupować towary na książeczkę w ramach programu kredytów dla młodych małżeństw. Wyrywali bon na meble kuchenne, towar dostarczali do domu, a potem człowiek spłacał kredyt. Wybór jak na tamte czasy był spory. Można było przejść, pooglądać, ale mebli nie zabierało się do domu. Te z wystawy nie były na sprzedaż - dodaje. Pomiędzy stoiskami z meblami, panie wybierać mogły jeszcze firanki, zasłony do kuchni. W kolejnych latach asortyment powiększano. W domu handlowym kupić można było walizki, artykuły gospodarstwa domowego, dywany, a później nawet buty, odzież.

Początek lat 80., to były czasy, gdy towarów luksusowych, a takimi były między innymi telewizory, pralki, zamrażalki, lodówki - zaczynało brakować. Wprowadzono sprzedaż na zapisy. Ten, kto miał znajomych, na listę chętnych na meblościankę wpisany został od razu. Inni musieli czekać. - Żona znała wówczas mnóstwo ludzi w mieście, więc my towar dostawaliśmy dzięki znajomościom dość szybko, ale bywały sytuacje, że ludzie czekali nawet pół roku na tapczan - wspomina z uśmiechem Marian Fojcik.


Na fakt, iż po znajomości łatwiej można było załatwić meble, uwagę zwracali nawet radni z Rybnika. - Jak wynika z interpelacji radnego Zdzisława Zimnego , przy sporządzaniu spisów preferowano pracowników sklepu, co zresztą było stałą praktyką w czasach niedoboru towarów - czytamy w książce Ewy Kulik.


W 1983 roku pojawiła się kwestia przekazania Domusu oraz innego pawilonu - "Naszego Domu" Przedsiębiorstwu Zaopatrzenia Górniczego w Katowicach, któremu już wcześniej Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego (właściciel Domusu) przekazało cztery sklepy w Rybniku. W tym czasie obroty obu placówek wynosiły łącznie prawie 40 mln zł (z czego 29,5 wynosiły obroty Domusu). - Władze rybnickiego oddziału PPHW oraz miasta sprzeciwiały się transferowi, zwracając uwagę, że pogorszy to zaopatrzenie ludności nie związanej z górnictwem. Zmiana właściciela oznaczałaby, że w domu handlowym przy Zebrzydowickiej, kupować mogliby górnicy posługujący się popularną wówczas książeczkę "G". Po 1989 roku Domus przejęła firma TWD Expres, a asortyment sklepu był bardzo zróżnicowany.

Tekst ze strony http://www.slaskplus.pl/artykul/3600573,pierwszy-dom-handlowy-w-rybniku-domus-otwarto-37-lat-temu-wkrotce-go-zburza,5,id,t,sg.html#galeria-material









GALERIA ZDJĘĆ


25 kwi 2015

RYBNIK - Dworek

Zdjęcia wykonano: 25.04.2015 
Atrakcyjność obiektu:średnia
Dostępność: ogólnodostępny  
Informacje dodatkowe: wejście z boku budynku przez otwarte drzwi.
 
Majątek ,ok. 200 ha był na Zamysłowie-Wrzosach (w XIXw. nazw. Florianshof). W urbarzu z 1657 wpisano, że wł.majątku na Wrzosach był Daniel Radlicki. W poł XIX w. dwór należał do ziemianina Franoszka (to on zbudował dworek mieszkalny. Po wojnie fr.-pr. 1870/71 cysorz podarował majątek za zasługi majorowi Holewie. Następny wł. to p. Wodarz. On doprowadził majątek do bankructwa. Ziemię rozparcelowano prawdopodobnie w pierwszej dekadzie XX w. Budynki kupiła kopalnia "Rymer" (zakwaterowani tam byli pracownicy kopalni) i doprowadziła do ruiny. Częste zmiany wł. wskazywałyby na majątek królewski, a panowie Franoszek, Holewa i inni byli zarządcami lub dzierżawcami.

(inf.z Rocznik rybnicki 2001 oraz Zeszyty rybnickie 9 ) ·

Galeria Zdjęć


18 kwi 2015

RYBNIK - Willa dyrektora kopalni "Szczęście Beaty"

Zdjęcia wykonano: 18.04.2015
Atrakcyjność obiektu: średnia
Dostępność: ogólnodostępny 
Informacje dodatkowe: Obiekt ogólnodostępny, GROZI ZAWALENIEM.


 Nie słychać już kłótni górników z szynkarką w gospodzie "Zu Waldes Ruhe" (Leśny Odpoczynek) przy Raciborskiej w Niewiadomiu. Ba! Nikt już nie pędzi tu po kryjomu z "szybu VII" po wódkę, bo gospodę zamknięto i przerobiono na sklep. Bo po dawnej dumie Niewiadomia a i Rybnika pozostała już tylko nazwa osiedla - "Beata", którą zresztą coraz mniej osób kojarzy z największą kopalnią Rybnika z przełomu XVIII i XIX. Czy po kopalni "Szczęście Beaty" rzeczywiście pozostała już tylko nazwa? W "Beackim Lesie" wciąż żyją "duchy dawnej kopalni" i jak dobrze się skupić, słychać tu też szczęk żelaza. 





Kopalnia Beata w Rybniku. Co po niej pozostało?

- Jechałem tędy setki razy, ale nigdy nie pomyślałem, że to nasyp, którym biegła kopalniana kolejka - zauważam, a pan Andrzej Adamczyk, znawca losów kopalni "Szczęście Beaty", macha ręką i mówi, że to jeszcze nic. - Tam dalej będą głębokie zapadliska, po wybranym węglu, a ludzie przechodząc obok nich myślą, że to leje po bombach, że straszne bombardowanie było - mówi Adamczyk.

Idziemy po nasypie, na który weszliśmy gdzieś na wysokości szkoły w Niewiadomiu i zmierzamy w kierunku szybu "Johannes" oraz "Fund" (po niemiecku słowo oznacza "znalezisko" - tak w XIX wieku nazywano szyby, którymi dotarto do zboża). Pewnie nad znaleziskiem - żyłą czarnego złota w Niewiadomiu, gdzieś na początku lat 50-tych XIX w. Franciszek Strahler z Krzyżanowic, właściciel dóbr rycerskich w Niewiadomiu Dolnym pił szampana. Czy tak było, trudno dziś rzec, ale faktem jest, że 7 lipca 1856 roku w Śląskim Wyższym Urzędzie Górniczym zgłosił on kopalnię Beatensgluck ("Szczęście Beaty"). Wkrótce potem rozpoczęto fedrunek, a po nasypie którym idziemy, ciężkie wózki z węglem ciągły konie.

Jest i nasz "Johannes", oczywiście dziś już nie tak okazały jak w 1860 roku, kiedy ryczały tu maszyny parowe i wyciągowe, pompy i lokomobile, ale jest. Z ziemi wystają jeszcze stalowe pręty, a gdy zejść z nasypu widać fragment porządnie wymurowanej sciany szybu. Niemiecka robota!

Tych szybów na Beacie jest więcej, bo zachęcony początkowym sukcesem Strahler kazał wykopać kolejne. Idziemy dalej nasypem, po której szły tym razem kolyby z piaskiem (tzw. starą "sandbanną").

Ponoć na skrzyżowaniu sandbanny z drogą prowadzącą od Raciborskiej do dawnego dworu w Niewiadomiu Dolnym wiatr tak czasem zawodzi, jakby dziecko płakało. To pewnie mała Luiza Larysz, późniejsza wielka miłość niemieckiego poety von Eichendorffa, która, prawdopodobnie urodziła się w istniejącym tu kiedyś dworze. I choć inni będą zaprzeczać, pan Andrzej ma na to dowody.

- W 1792 r. w Niewiadomiu urodziła się Luiza Larysz. Jedni twierdzą, że się urodziła w dworze naprzeciw stacji kolejowej, bo ten dwór jeszcze pamiętają, a ja mam mapę "Niewiadom z 1736 roku". Proszę spojrzeć ten dwór opisany jest jako - Nobilium Sedes - siedziba szlachty. Tu musiała urodzić się szlachcianka, a w tamtych dworach mogli mieszkać co najwyżej zarządcy - mówi Adamczyk. Niestety, dworu Laryszowej już nie ma. - Do lat 90-tych XIX w., pod tym dworem był filar ochronny i nie kopali, ale od 1892 zaczęli fedrować pod dworem, stąd wniosek że ten wągiel miał większą wartość niż ta buda - śmieje się Andrzej Adamczyk.


Do naszych czasów przetrwało wiele budynków Beaty.


Choć zmieniły funkcje, mają się nieźle. Beznamiętnie mijamy budynki przy Raciborskiej i nawet nie zdajemy sobie sprawy, że to m.in. dawne kasyno, w którym pili kiedyś górnicy (na frontowej ścianie dziś budynku mieszkalnego, widać jeszcze górniczy symbol młota i kilofa).
Są też zabudowania dawnego szybu Helena, familoki ze schyłku XIX wieku i te budowane w latach 1914-15 w kształcie podkowy, z eleganckimi już ogródkami działkowymi pośrodku (przy ulicy Kwiotka). W lesie można też odszukać willę dyrektora, której już raczej nie zobaczy następne pokolenie rybniczan.

Artykuł ze strony: Naszemiasto.pl

KSIĄŻKA NA TEMAT KOPALNI http://ivlorybnik.pl/KB/index.html

Galeria zdjęć - 18.04.2015

10 lis 2013

RYBNIK - Stacja Kolejowa Paruszowiec


Zdjęcia wykonano: 10.11.2013
Atrakcyjność obiektu: średnia
Dostępność: ogólnodostępny 
Informacje dodatkowe: Obiekt ogólnodostępny, do dnia dzisiejszego zatrzymują się na nim pociągi. 



"Nie ma takiego drugiego przystanku osobowego, przynajmniej na sieci kolejowej Polski" 



Pisał o dworcu na rybnickim Paruszowcu Krzysztof Soida, autor wielu monografii i książek poświęconych kolei.



Dworzec to dziś kompletna ruina. Z każdej strony porośnięty jest wysokimi chwastami, w oknach nie ma ani jednej szyby, a na ścianach aż się roi od bohomazów. Trzeba przyznać, że ich autorzy wykazali się niezwykłą dokładnością i pracowitością, bo nie został nawet centymetr wolny od bazgrołów. - Serce boli, gdy się patrzy na to spustoszenie - mówią okoliczni mieszkańcy i wspominają, że przecież kiedyś dworzec tętnił życiem. Korzystało z niego prawie 6 tys. pracowników nieistniejących już Zakładów Mięsnych i zlikwidowanej Huty Silesia.

Miasto od lat dobija się do katowickiego Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP, prosząc o remont, ale bezskutecznie. Kolejowi urzędnicy za każdym razem powtarzają tę samą formułkę: nie ma pieniędzy.
Stację może uratować jedynie miasto, ale przeszkodą jest... wyjątkowość tego obiektu. Okazuje się, że dworzec w odróżnieniu od większości stacji kolejowych wkomponowany jest w nasyp kolejowy, który jest tzw. terenem zamkniętym podlegającym wojewodzie. - Gmina nie może go przejąć - rozkłada ręce naczelnik Błaszczyński, zapewniając, że Rybnik nie będzie jednak składać broni.

Gmina będzie dalej przekonywać PKP, by zmieniły zdanie, bo raz zniszczonego dworca nie da się już odtworzyć. Tymczasem Rybnik przymierza się do stworzenia kolei miejskiej. Dworzec na Paruszowcu idealnie nadawałaby się na stację przesiadkową.


źródło: gazeta.pl

Galeria zdjęć

RYBNIK - Stacja Kolejowa Gotartowice

Zdjęcia wykonano: 10.11.2013
Atrakcyjność obiektu: średnia
Dostępność: ograniczona
Informacje dodatkowe: wejście do budynku z poczekalnią jest niemożliwe w budynku dyżuruje Dróżnik. Obok pomieszczenia gospodarcze do których można wejść. 


Rybnik Gotartowice to jedyna stacja pośrednia, położona na odcinku Żory - Rybnik. Jest to niewielki posterunek - posiada zaledwie 4 tory główne i jeden tor boczny, zabezpieczony wykolejnicą. Z czterech torów głównych trzy posiadają krawędź peronową - istnieje jeden peron jednokrawędziowy przy torze nr 4 oraz peron wyspowy pomiędzy torami głównymi zasadniczymi. Tor boczny prowadzi do rampy ładunkowej i magazynu. Ruch pociągów prowadzony jest przez nastawnie "RGt" i "RGt1", które posiadają urządzenia mechaniczne scentralizowane z sygnalizacją świetlną. Z nastawni dysponujacej obsługuje się także rogatki na przejeździe. Rozjazdy od strony Rybnika posiadają obecnie napędy ręczne i są zamknięte na stałe w położeniu zasadniczym. Od strony Rybnika znajduje się również wiadukt dwutorowej linii piaskowej z Paruszowca do Boguszowic. Niestety - stacja sprawia obecnie przygnebiające wrażenie - jej niewielkie znaczenie powoduje, że większość torów jest mocno zarośnięta. Obecnie (lipiec 2012), po cięciach w przewozach pasażerskich, zatrzymują się tutaj tylko dwie pary pociągów osobowych.

Galeria zdjęć